Zaloguj się:
» Przypomnienie hasła

BEIRUT

BEIRUT
17 sierpnia 2010

Głównym instrumentem Zacha jest ukulele, gdyż uraznadgarstka nie pozwala mu grać na gitarze. Pierwsze oficjalnewydawnictwo sygnowane nazwą Beirut było kombinacją folku i stylówcharakterystycznych dla Europy Wschodniej i powstało przy udzialeJeremiego Barnesa (Neutral Milk Hotel, A Hawk and a Hacksaw) orazHeather Trost (A Hawk and a Hacksaw).

Condon już jako nastolatek eksperymentował z muzyką, tworząc swojepierwsze amatorskie utwory w stylistyce elektroniki lo-fi a takżedoo-wop. W wieku 16 lat rzucił szkołę i wyjechał w długą podróż poEuropie, gdzie odkrył i zafascynował się muzyką bałkańską. W 2006 rokuCondon nagrał dwa krążki - album "Gulag Orkestar" i EP "Lon Gisland".Oba wydawnictwa zostały świetnie przyjęte przez krytyków i zyskałysobie dużą rzeszę fanów. "Gulag Orkestar" została m.in. wybrananajlepszym albumem 2006 roku przez wytwórnię Rough Trade. Beirutnagrywał w tym czasie również wiele singli, m.in. "Venice", któryznalazł się na składance magazynu "The Believer". W 2007 roku zostałwydany jego drugi album - "The Flying Club Cup", który zyskał podobniejak debiut uznanie na scenie alternatywnej. Album znalazł się nalistach najlepszych płyt według magazynów NME, Q, Uncut, The Sun czyThe Telegraph.

W zeszłym roku ukazała się trzecia płyta Beirut zatytułowana "Marchof the Zapotec", która jest połączeniem dwóch EP-ek. Pierwszazatytułowana tak samo, jak cały album wkracza w świat meksykańskiegofolku z pomocą ponurego zespołu pogrzebowego z małego miasteczka.Natomiast druga nosi tytuł "Holland" i jest nawiązaniem dosypialnianego electro-synth popu z poprzedniego wcielenia Zacha, kiedyjeszcze nazywał się Realpeople. Połączenie tych dwóch EP-ek pokazujepomysłowość i intymność, jaką Zach Condon tworzy jako Beirut -początkowo jednoosobowa kapela brzmiąca jak cała orkiestra, która wciągu zaledwie kilku lat wypracowała sobie swój niepowtarzalny styl ibrzmienie. Beirut w wyjątkowy sposób potrafi połączyć różne ścieżki,różne światy dając nam jednocześnie poczucie, że te melodie są zarazemunikatowe i znajome. Bez względu na to czy zainspirował go bałkańskiczy francuski folk, meksykańscy trubadurzy, synth lat 80. czy house lat90., Zach łączy melodie w jedynie sobie znany, wyspecjalizowany sposób."March of the Zapotec" wyznacza kolejne, subtelne punkty na długiejścieżce zdolnego muzyka.