Zaloguj się:
» Przypomnienie hasła

Muzyka

Muzyka

 

Wśród wielu dziedzin kultury, jakie zaistniały w klubie, bardzo ważną rolę odgrywa muzyka. Z biegiem lat stała się wizytówką klubu i dziś słowo `koncert` jest jednym z pierwszych skojarzeń dotyczących Stodoły.

 

Przez pierwsze dwie dekady w klubie królował jazz. Próbowały i grały tutaj czołowe polskie zespoły: Dixieland Makers, Hagaw, New Orlean Stompers, Old Timers, Vistula River Brass, a także odbywały się prestiżowe festiwale: Jazz Jamboree, Old Jazz Meeting, Złota Tarka. Wraz z nim rozwijał się big-beat: Tajfuny, Chochoły, Pięciu Pesymistów.

 

Jednak pod koniec lat siedemdziesiątych pod strzechy Stodoły zawitał polski rock. W roku 1978 Zbigniew Hołdys założył zespół Super Show and Disco Band, z którego dwa lata później wyłonił się Perfect - najbardziej znana grupa związana z klubem. Swoje próby Perfect odbywał - podobnie jak jego jazzowi poprzednicy - w sali prób 06, znajdującej się w piwnicy pod główną sceną. Właśnie to miejce, ozdobione rysunkami Jana Sawki, stało się wkrótce centrum rockowym Warszawy. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ćwiczyły tu m.in. takie zespoły jak: Collage, Kult, Maanam, Oddział Zamknięty, Perfect, Voo Voo, Wilki.

 

Sala 06 była czymś więcej niż tylko czterema ścianami, w których tworzono muzykę: "W tej sali toczyło się wtedy całe życie artystyczne, uczuciowe i towarzyskie środowiska jazzowego." (Jerzy Więckowski, Vistula River Brass); "Dla Perfectu najważniejszy był pokój numer 06, miejsce naszych prób, gdzie wielokrotnie, gdy komuś nie chciało się wracać do domu, nocowaliśmy na klubowej kozetce." (Grzegorz Markowski, Perfect). Salę, w której skomponowano wiele przebojów polskiego rocka uwieczniono w dwóch teledyskach ("Artyści", "12 groszy") do piosenek Kultu.

 

Klub zawsze starał się stwarzać twórczą atmosferę nie pozbawioną jednak klimatu przyjaźni. Dzięki temu grały tutaj najlepsze polskie zespoły rockowe, co z czasem bardzo podniosło prestiż klubu. Kiedyś zespoły zaczynały w Stodole swoje kariery, dziś obchodzą jubileusze, promują i nagrywają płyty.

 

Jak mówi Jan Borysewicz: " jest to niejako miejsce magiczne. Granie na scenie w Stodole jest dla polskich zespołów rockowych swoistym wyróżnieniem. Często spotykam się z tym, że kapele, które nie miały okazji tu zagrać, nam i innym zespołom zazdroszczą tego."

Grzegorz Markowski czuje się związny z klubem nie tylko artystycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie: "Mam dwie matki. Pierwsza z nich to matka biologiczna, druga zaś to Stodoła."

 

Te słowa najlepiej o nas świadczą.

 

Bartosz Rzepczyński